Czwartek, 26 październik 2017 r.
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Coraz bardziej wzrastać w łasce oto cel życia naszego. A prowadzi nas „Łaski pełna” Maryja.

bł. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Wiadomości styczeń 2009 r.
2009-01-21
„Ukradł” z miłości do Matki Bożej - Ks. Infułat Józef Wójcik, wyróżniony Medalem Biskupa Polowego "Milito pro Christo"

Rzeczywistymi złodziejami byli ci, którzy odebrali narodowi peregrynujący po Polsce Cudowny obraz – funkcjonariusze SB, milicja i władze komunistyczne. On, legendarny już dziś bohater spektaklu telewizyjnego „Złodziej w sutannie” i książki Czesława Ryszki „Prałat z Suchedniowa” zwrócił go wiernemu ludowi. Z błogosławieństwem Prymasa Wyszyńskiego i wstawiennictwem Matki Bożej ks. Józef Wójcik, w wyniku brawurowej akcji sprawił, że 13 czerwca 1972 r. w Radomiu Jasnogórska Czarna Madonna wróciła na szlak peregrynacji. I peregrynuje do dziś. Czego może dokonać Miłość do Chrystusa i Jego Matki wobec przemocy aparatu ucisku?..
Oto historia, która jest świadectwem siły ducha i odwagi wiary. ( jes)


Ks. infułat Józef Wójcik :

- To długa historia, która ma swój początek i związek z aresztowaniem Księdza Prymasa Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Właśnie wtedy, gdy Ksiądz Prymas był izolowany, gdy nie mógł głosić Słowa Bożego do narodu, obmyślił plan ratowania Polski przed ateizmem. Postanowił, że z racji zbliżającego się tysiąclecia Chrztu Polski kopia obrazu jasnogórskiego będzie nawiedzać wszystkie parafie w naszej Ojczyźnie. Po uwolnieniu z więzienia w 1957 r. Prymas Wyszyński udaje się do Rzymu. Nie jedzie sam. Wiezie ze sobą kopię obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, która wedle zamysłu Prymasa Tysiąclecia i całego Episkopatu ma rozpocząć peregrynację po parafiach w ramach wielkiej nowenny przed jubileuszem Chrztu Polski. Na audiencji 13 maja 1957 r. u papieża Piusa XII Prymas Wyszyński skierował do namiestnika Chrystusowego takie słowa: Ojcze święty, cały naród polski pokłada nadzieję w swojej Pani i Królowej, która ma swój tron na Jasnej Górze, i mocno wierzy, że tylko Ona potrafi utrzymać jedność i pokój w naszym narodzie. Kochani, jakie aktualne słowa na dzisiejsze czasy. Mój Boże, tego pokoju i jedności tak dziś nam trzeba. Ojciec święty obraz poświęcił, pobłogosławił i pozwolił, by nawiedzał wszystkie parafie w Polsce. Zaczęło się wielkie nawiedzenie. Parafianie przygotowywali się misjami świętymi bądź rekolekcjami, by jak najgodniej przyjąć ten obraz. Obraz przebywał w parafii 24 godziny. Na powitanie przyjeżdżał ksiądz biskup, kapłani, siostry zakonne. Tak jak na rozkaz żołnierski stawała cała parafia, by przywitać Matkę Bożą. Po powitaniu i uroczystej Mszy św., każdy stan przez godzinę adorował Matkę Pana: dzieci, młodzież, ojcowie, matki, emeryci, renciści. Po adoracji – procesja na cmentarz grzebalny, żeby się pomodlić za zmarłych; o wszystkich pamiętano… To rzeczywiście było takie pospolite ruszenie modlitewne. O godzinie 24 odbywała się tak zwana pasterka maryjna, na którą przyjeżdżali kapłani i siostry zakonne, którzy pochodzili z tej parafii , a pracowali poza parafią, poza diecezją. Przyjeżdżali nawet z innych krajów, by w takim momencie być obecnym. Peregrynacja przebiegała pięknie; były masowe nawrócenia. Ogromne kolejki do konfesjonałów. Pod osłoną nocy przychodzili urzędnicy państwowi, aby się wyspowiadać, pomodlić. To właśnie wtedy na komunistyczne władze padł strach. Widząc, jak naród garnie się do Kościoła, poczuli zagrożenie dla swojej władzy. Obawy, że ta sytuacja może doprowadzić do zawalenia się komunizmu w Polsce. Wówczas władze PRL zaczęły niesamowicie przeszkadzać w tej pielgrzymce. Najpierw próbowano odciągnąć najmłodsze pokolenie od udziału w tych uroczystościach. Wywożono ich do lasu, nad jeziora; organizowano w czasie nawiedzenia wycieczki szkolne itp. Esbecy jeździli i fotografowali mężczyzn, którzy dekorowali trasę przejazdu obrazu, kościół, plebanię. Potem wzywano ich na przesłuchania, zwalniano z pracy albo w winny sposób szykanowano. Mimo tych represji peregrynacja trwała dalej. Komuniści widząc bezsilność swoich poczynań, uciekły się do niesamowitego sposobu – aresztowały wędrujący obraz.
Ksiądz Prymas bardzo to przeżył; wypowiedział się nawet, że władza ogranicza prawo do publicznej czci Matki Najświętszej, że on sam był zatrzymany. To było pod Olsztynem, gdzie zatrzymano Księdza Prymasa Wyszyńskiego i odebrano mu ten obraz. Milicja przewiozła obraz do Katedry w Warszawie, ale oczywiście nic tam nie było przygotowane, więc księża wystawili obraz w zakratowanym oknie zakrystii. Tymczasem wszyscy ludzie zgromadzili się przed Kościołem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu w Warszawie, gdzie miała się rozpocząć peregrynacja. Gdy ludzie się zorientowali, szybko rozeszła się wiadomość, że obraz jest aresztowany; przychodzili, klękali na ulicy przed tym oknem, modlili się, przynosili kwiaty, oddawali cześć Matce Bożej i wynagradzali za tę profanację. Obraz przez trzy miesiące był w Archikatedrze warszawskiej. Zbliżała się data peregrynacji w diecezji katowickiej – 4 września. 1 września przyjechał do Warszawy biskup sufragan katowicki, by razem z proboszczem archikatedry przewieźć obraz do Katowic. Byli już pod Katowicami, gdy nagle z lasu będzińskiego wybiega milicjant, zatrzymuje samochód siłą odrywa od kierownicy księdza proboszcza, siłą wyciągają z samochodu księdza biskupa. Za kierownicą siada milicjant i zawozi obraz na Jasną Górę. Tu zjawiają się oficerowie milicji i przedstawiciel rządu. Oświadczają Ojcu Generałowi, przełożonemu klasztoru; jeśli obraz opuści mury klasztoru, zostaną zlikwidowane trzy wasze domy zakonne paulińskie. Ojcowie Paulini umieścili obraz w kaplicy św. Pawła za kratami, ustawili tablicę informacyjną: tu znajduje się obraz, który wędrował po Polsce, a władze go aresztowały. Milicja ustawiła posterunek przy bramie; każdy samochód, który wyjeżdżał z klasztoru, był rewidowany. Żyje jeszcze świadek, ojciec paulin; zachowało się zdjęcie, jak rewidowano nawet samochód Księdza Prymasa.
Uwięzienie obrazu trwało sześć lat. W tym czasie peregrynacja odbywała się symbolicznie, przy ewangeliarzu, przy świecy i pustych ramach. Gdy do władzy doszedł Edward Gierek, zapowiadał, że do nastąpi normalizacja w stosunkach państwo – kościół. Ksiądz Prymas wystosował więc do niego pismo prośbą, by zwolnił ten obraz. Gierek odpowiedział, że nie widzi podstaw do zmiany dawnej decyzji o zatrzymaniu obrazu…

Siedziałem dziewięć razy, mogę dziesiąty – dla Matki Bożej

Wobec tak nieprzejednanej postawy władzy komunistycznej trzeba było szukać innych sposobów…
- I tu właśnie (śmieje się Ksiądz Infułat Wójcik) ja wkraczam do akcji. To było rozwiązanie partyzanckie, ale oczywiście za wiedzą Księdza Prymasa…
Z moim przyjacielem, ks. Marianem Cukrowskim - byliśmy obaj wikariuszami w parafii p.w. Opieki Najświętszej Maryi Panny (obecnie Katedra) w Radomiu – wyjechaliśmy na dwa tygodnie na urlop niedaleko Krynicy Górskiej w diecezji tarnowskiej. Tam spotkaliśmy ks. biskupa Walentego Wójcika, również przebywającego na urlopie: - Księże Józefie, mówi biskup, tu niedaleko w Krynicy jest peregrynacja, może zawiózłby mnie ksiądz… Pojechaliśmy wszyscy. Piękny pochód , małe dzieci na rowerkach, motocykle, samochody, konnica. Imponujący widok – wszystko po to, żeby uczcić Matkę Najświętszą. Przychodzi moment, gdy wystawione są puste ramy. I tam właśnie w diecezji tarnowskiej zrodziła się we mnie ta myśl; jak będzie u nas, wówczas w diecezji sandomierskiej, zrobię wszystko, by uwolnić obraz Matki Bożej. Po powrocie do Radomia, ta myśl we mnie dojrzewała. Pewnego razu mówię do księdza proboszcza: - Księże proboszczu, przyszła mi o głowy taka myśl, żeby uwolnić ten obraz na nasze uroczystości w Radomiu. Było jeszcze trochę czasu - po drodze jeszcze Tarnów, Lublin…Ksiądz proboszcz na to: - to byłaby nadzwyczajna rzecz, gdyby się udało, ale jak to zrobić? - Bez Księdza Prymasa oczywiście nie możemy działać, bo moglibyśmy go narazić na jakieś nieprzyjemne historie, mówię. Była jeszcze jedna osoba, rezydent ks. Siudek, którego wtajemniczyliśmy w ten plan i wspólnie uradziliśmy, że pojadę do Prymasa. - Albo mnie zbeszta, myślałem, albo uzna, że to piękna sprawa i da placet. Jadę z biciem serca. Prymas mnie przyjął. Znał mnie dobrze, bo przecież miałem już 18. wyroków, 9. razy przesiedziałem w więzieniu. Za Wierzbicę m.in., gdzie walczyliśmy o jedność wiary.
- Niech Ksiądz Prymas się nie śmieje i niech bardzo mnie nie beszta, jak powiem coś niedorzecznego. Prymas się uśmiechnął i mówi: - Mów, synu, co cię gnębi…
- Byłaby to nadzwyczajna rzecz. Widzę, że cię świerzbi, uśmiechnął się, ale ostrzegam, jak się nie uda, to ty z więzienia nie wyjdziesz. Oni byli u mnie - mówi dalej Prymas - i powiedzieli : Księże Prymasie, ten obraz może dalej wędrować, bo wiemy jak Księdzu na tym zależy, ale postawili takie warunki, że ja ich nie mogę spełnić. Trzymają więc ten obraz w charakterze zakładnika; a może Prymas się ugnie. - Ja się nie ugnę – powiedział Prymas. –Księże Prymasie, ja też się nie ugnę; siedziałem dziewięć razy, mogę siedzieć dziesiąty dla Matki Bożej. – Spróbuj – powiedział Prymas. No i spróbowałem.
Włączyliśmy do tej sprawy ks. Siudka i jeszcze dwie siostry. Jeździliśmy z ks. Siudkiem kilkakrotnie do Częstochowy; wymierzaliśmy obraz, sprawdzaliśmy czas przejazdu z Częstochowy do Radomia. Wymierzyliśmy i okazało się, że obraz nie zmieści się do żadnego samochodu osobowego. Musiałem więc wtajemniczyć dwie siostry, a one miały Nyskę. Byłem zresztą wychowankiem sióstr w Mariówce. Matka przełożona się zgodziła; wzięła przecież na siebie wielkie ryzyko…
Na Jasnej Górze poprosiłem o klucz siostry, które posługiwały w zakrystii i które zmieniały kwiaty przed tym obrazem. Musiałem zamówić u ślusarza duplikat klucza do kaplicy, gdzie był obraz. Siostry mnie znały więc dały mi ten klucz. Mieliśmy ze sobą mydło, ale nic z tego nie wyszło, bo się pokruszyło. Zawieźliśmy więc klucz do ślusarza w Częstochowie. Ustaliliśmy, że podejmiemy akcję, jak będą trwały misje w parafii, a więc w ostatnim tygodniu przed rozpoczęciem peregrynacji. W poniedziałek jedziemy na Jasną Górę, aby przywieźć obraz. Idziemy do kaplicy…obrazu nie ma! Co się stało? Albo nas ktoś ubiegł, albo zakonnicy coś wyczuli i schowali gdzieś obraz – rozterka niebywała. Chodźmy na szczyt, może tam jest - przyszła taka myśl. I rzeczywiście – jest. Ale to ogromnie nam komplikuje sytuację; jak go tu ściągnąć, wprawdzie miałem ze sobą liny, ale okna zakonników wychodzą na szczyt. Gdy tak medytujemy, co począć, nagle wychodzi na taras na szczycie dwóch braciszków Paulinów. Pytam ich, dlaczego ten obraz jeszcze tu jest?
- Właściwie to powinien być już zniesiony, mówią, ale wczoraj były tu uroczystości z udziałem Kardynała Wojtyły i jeszcze nie znieśliśmy.- To my wam pomożemy. – Chyba Pan Bóg was z nieba zsyła, ucieszyli się braciszkowie. Gdy chwyciliśmy za obraz , zobaczyliśmy jak jest ciężki. To we dwóch nie damy rady, pomyśleliśmy. Dźwigamy po schodach, a jeden z braci mówi, co jest, że dziś dźwigamy we czterech, a czasem we dwóch niesiemy i jakoś idzie. To nas upewniło, że damy radę. Oni ustawiają obraz, a my z księdzem Romanem patrzymy im na ręce: jaką śrubkę, jaką sprężynkę dociskają. Tu Matka Boża najwyraźniej działała, bo jakbyśmy tego nie wiedzieli, narobilibyśmy szumu, może coś uszkodzilibyśmy i mogłoby się nie udać. Podziękowali, zamknęli bramę i poszli się modlić. Taki dobry moment. Spokój, ludzie śpiewają Litanię do Serca Pana Jezusa przed Cudownym Obrazem, bo to pora nabożeństw czerwcowych. Ale przed wyjściem z bazyliki jasnogórskiej usiadło dwóch pracowników Jasnej Góry – zakrystianie. Siedzą i siedzą, mija godzina – wszystko nam popsuli. Postanowiliśmy przenieść akcję na następny dzień rano, z 12 na 13 czerwca.
Raniutko, fanfary grają na odsłonięcie obrazu, ludzie biegną, my otwieramy kratę i wynosimy obraz. Siostra przeciska się przez tłum : - przepraszam, przepraszam, a my za nią. Ktoś mówi: - zróbcie miejsce, bo księża coś dźwigają. Nyska stała przy samych drzwiach bazyliki. Siostry pojechały, a my poszliśmy do konfesjonałów i patrzymy, co się będzie działo dalej, kiedy się sprawa wyda. Po dwóch godzinach i pięciu minutach… Przyjechała ciotka siostry, która opiekowała się uwięzionym obrazem. – Ciociu, tu jest ten obraz, który wędrował po Polsce komuniści go aresztowali.- Tu nic nie ma!- słyszymy, bo nasze konfesjonały stały w pobliżu tego miejsca. I się zaczęło…Wyszliśmy z konfesjonałów i poszliśmy za siostrą do zakrystii.
Siostra : - obraz zniknął. A kustosz na to: - Jak to nie ma, jest na szczycie. – A ja się tak zmartwiłam, mówi. Ale jak to kobieta, dociekliwa poszła, wraca. Kiedy był na szczycie, ojcze. Wczoraj, mówi kustosz. – Oj, a ja dziś rano przecież kwiaty wodę kwiatom zmieniałam…Żeby przerwać tę rozmowę, mówię : ojcze kustoszu, chciałbym Mszę św. przed Cudownym obrazem odprawić. Asekurowałem się, chciałem mieć alibi, jak będą pytać, gdzie byłem w tym czasie. Odprawiam Mszę – taki spokojniutki już jestem, że jestem przy ołtarzu.
Zrobiliśmy swoje, jedziemy do Radomia. Obraz w Nysce w bramie. Zaplanowaliśmy, że nocą przeniesiemy go do kościoła. Ale Ksiądz proboszcz mówi: niech zostanie, wezmę kogoś, niech wymierzy i zrobi podium. Nie przenieśliśmy tej pierwszej nocy, a potem nie było już możliwości, bo nas tak ganiali na przesłuchania. Umieściliśmy go więc w komórce na węgiel na dole. Tam przetrzymaliśmy go do niedzieli. Mnie wezwali w piątek, cały dzień maglowali na temat, czy byłem w Częstochowie w tym czasie, bo obraz zginął. Nic na temat obrazu nie powiedziałem. Siostry przesłuchiwali w sąsiednich pokojach. One też nic nie powiedziały. Gdy już obraz na uroczystościach w obecności księdza Prymasa się zjawił, spotyka esbek naszego proboszcza i mówi: - Księże proboszczu, to chyba historia wykaże tego złodzieja. Myśmy posądzali księdza Wójcika, a tu okazuje się, że Biskupi wnieśli obraz. Rozpuściliśmy pocztą pantoflową plotkę, że każdy biskupów wniósł jedną część i na miejscu skręcili…

***
Pierwszemu sekretarzowi partii komunistycznej, Edwardowi Gierkowi, nie pozostało już nic innego… jak pozostać „wiernym” swoim deklaracjom propagandowym o normalizacji stosunków państwo – kościół. Zatrzymanie obrazu obnażyłoby bowiem cały fałsz propagandowy tych deklaracji. Królowa Polski w kopii cudownego obrazu ruszyła w Polskę ( jes).

Wysłuchał: ks. płk Zbigniew Kępa
Oprac. Elżbieta Szmigielska – Jezierska

ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 18/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;