Czwartek, 26 październik 2017 r.
Ewarysta, Lucyny, Lutosławy
wyszukaj na stronie:   
You need to upgrade your Flash Player This is replaced by the Flash content.
Coraz bardziej wzrastać w łasce oto cel życia naszego. A prowadzi nas „Łaski pełna” Maryja.

bł. S.W. Frelichowski
1% podatku dla Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego ORDYNARIAT POLOWY WP na FACEBOOK
Opracowania
2010-02-07
Księża kapelani Wojska Polskiego ofiary mordu katyńskiego (ks. płk dr Zbigniew Kępa)
Referat opracowany na konferencję UKSW pt. „Ludzie ubodzy i ofiary wojny jako odbiorcy pomocy charytatywno-humanitarnej".

Referat został opracowany na  konferencji pt. „Ludzie ubodzy i ofiary wojny jako odbiorcy pomocy charytatywno-humanitarnej", która odbyła 25 stycznia 2010 r. się na Uniwersytecie Stefana Kardynała Wyszyńskiego. W wersji elektronicznej zrezygnowano z przypisów (znajdą się one w wersji drukowanej, w materiałach pokonferencyjnych), zamieszczono natomiast wybór bibliografii. (zjk)

Zainteresowanie losami duchowieństwa, którego przedstawiciele podczas II wojny światowej stracili życie z rąk niemieckiego okupanta jak i represji Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich (ZSRR) Radzieckiego wobec mieszkańców II Rzeczpospolitej z różnych względów nie stanowiło, poza nielicznymi wyjątkami, szerszego podmiotu badań. Złożyło się na to wiele przyczyn, wśród których do najważniejszych należy zaliczyć niechęć państwa rządzonego przez komunistów do pokazywania roli duchowieństwa w tym kapelanów wojskowych w trakcie działań II wojny światowej. Sytuacja ta ulęgła znacznej poprawie po przełomie społeczno-politycznym w 1989 r. Niemałą w tym zasługę w odniesieniu do kapelanów wojskowych ma powstały ponownie w 1991 Ordynariat Polowy WP.

Pierwszy okres zainteresowania losami duchowieństwa, którego przedstawiciele podczas II wojny światowej stracili życie lub zaginęli nastąpił już w końcu lat czterdziestych XX w. kiedy to księża biskupi i podległe im instytucje kurialne rozpoczęły liczenie poniesionych strat ludzkich i materialnych.  W efekcie podjętych prac okazało się że spośród wszystkich diecezji największe straty poniosła diecezja włocławska. Stało się to z powodu włączenia jej terytorium w granice Rzeszy Niemieckiej, do Kraju Warty, okręgu, który w zamyśle jego rządcy, Artura Greisera, miał być okręgiem wzorowym, w którym w niedługim czasie nie będzie ani Żydów, ani Polaków. Z terenów tych Niemcy usunęli większości księży i zamknęli wszystkie instytucje kościelne, za wyjątkiem jednej parafii na powiat. Większość zamkniętych świątyń zamieniono na magazyny, niszcząc ich wewnętrzne wyposażenie. Represyjne działania niemieckie spowodowały że z diecezji tej, zginęło 211 księży inkardynowanych w tym biskup pomocniczy Michał Kozal oraz 7 kleryków. Do tej liczby należy dodać ponadto 6 kapłanów, nieinkardynowanych ale pracujących na terenie diecezji oraz 9 kapłanów zaginionych bez wieści. W sumie daje to 226 kapłanów oraz 7 kleryków.

Zainteresowanie społeczeństwa polskiego martyrologią duchowieństwa polskiego w czasie drugiej wojny światowej znacznie wzrosło za pontyfikatu Jana Pawła II z chwilą rozpoczęcia procesów beatyfikacyjnych męczenników obozów koncentracyjnych oraz 108 męczenników II wojny światowej. W wyniku tych procesów beatyfikacyjnych na ołtarze zostali wyniesieni biskup Michał Kozal oraz 108 męczenników II wojny światowej. Wśród wyniesionych na ołtarze 108 męczenników II wojny światowej znalazło się wielu duchownych, w tym trzech kapelanów wojskowych: ks. kmdr por. Władysław Miegoń, ks. Józef Stanek – kapelan Powstania Warszawskiego oraz ks. kpt. Franciszek Dachtera.

Rozpatrując zagadnienie martyrologii duchowieństwa polskiego w czasie drugiej wojny światowej jak też uwzględniając fakt wyniesienia na ołtarze wśród 108 męczenników II wojny światowej trzech kapelanów wojskowych : ks. kmdr por. Władysław Miegoń, ks. Józef Stanek – kapelan Powstania Warszawskiego oraz ks. kpt. Franciszek Dachtera musimy pochylić się nad zagadnieniem odnoszącym się do losów kapelanów wojskowych. To pochylenie się nad ich losami kapelanów wojskowych jest istotne, jeżeli weźmiemy pod uwagę daninę życia, jaką złożyli oni w trakcie II wojny światowej.

Paradoksalnie wzrost zainteresowania losami kapelanów wojskowych z okresu II wojny światowej pojawiał się przy okazji społecznego zainteresowania mordami polskich żołnierzy i funkcjonariuszy różnych służb państwowych, jakich dokonano w Katyniu i w innych miejscach na Wschodzie. Zainteresowanie to skupiło się przede wszystkim początkowo na postaci ks. mjr Jan Leon Ziółkowski zamordowanego w Katyniu, którego szczątki odnaleziono i ekshumowano w 1943 roku. Stał się on symbolem tragicznego losu kapelana wrześniowego, który po klęsce wrześniowej dostał się do rosyjskiej niewoli.

Wzrost zainteresowania losami kapelanów wojskowych w trakcie II wojny światowej skutkujący także poszerzonymi badaniami został wzmocniony, w 2007 r., kiedy to decyzją prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego pomordowani w Katyniu i w innych miejscach na Wschodzie zostali awansowani na wyższe stopnie wojskowe i służbowe. Stało się to podczas wymownej uroczystości „Katyń pamiętamy. Uczcijmy pamięć bohaterów”, która odbyła się na Placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie w dniach 9-10 listopada 2007 roku. Wówczas to na liście awansowanych znalazło się trzydziestu księży kapelanów, którzy podzielili los swoich żołnierzy i spoczęli w zbiorowych mogiłach.

W kontekście uroczystości „Katyń pamiętamy. Uczcijmy pamięć bohaterów, która odbyła się na Placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie w dniach 9-10 listopada 2007 roku istotnym staje się przybliżenie sylwetek zaginionych i pomordowanych kapelanów wojskowych szerszemu ogółowi. Stąd też biogramy tych kapelanów, zawierające informację o przebiegu służby wojskowej zostały przeze mnie zamieszczone w artykuł pt. „
Kapelani wojskowi II Rzeczypospolitej awansowani na kolejne stopnie wojskowe podczas uroczystości „Katyń pamiętamy, uczcijmy pamięć bohaterów” w dniach 9 - 10 listopada 2007 roku” który został zamieszczony na portalu internetowym Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego a także w pełniejszej wersji opublikowany w materiałach pokonferencyjnych „Amor Patriae Nostra Lex – Miłość Ojczyzny Naszym Prawem” wydanych przez Komendę Główną Straży Granicznej w 2008 roku.

W ten nurt poświęcony losom kapelanów wojskowych w trakcie II wojny światowej wpisuje się także dzisiejsza (tj. 25.01.2010 r.) konferencja „Ludzie ubodzy i ofiary wojny, jako odbiorcy pomocy charytatywno-humanitarnej” która jest znakomitą okazją, aby wrócić do tematu pomordowanych księży kapelanów w kontekście pełnionej przez nich posługi duszpasterskiej. Tematyka konferencji pozwala, bowiem na postawienie szeregu pytań:, kim byli księża kapelani, gdzie i kiedy znaleźli się w niewoli, jaki był ich los po uwięzieniu. Te fundamentalne pytania stawiają także na porządku dziennym problem unormowań prawnych obowiązujących w okresie przed wybuchem drugiej wojny światowej odnośnie posługi duszpasterskiej kapelanów WP.

By zrozumieć i ocenić postawę kapelanów wojskowych nieodzownym zagadnieniem jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, Kim byli pomordowani kapelani? Pytanie to skąd inąd dość banalne pozwoli nam na zrozumienie ich losów, roli wśród uwięzionych i siły ich oddziaływania. Odpowiedź na te pytania koncentruje się przede wszystkim na kapelanach wojskowych zamordowanych na Wschodzie. Trzeba w tym miejscu ze smutkiem stwierdzić, że skupienie się tylko na losach kapelanów pomordowanych na Wschodzie zubaża naszą wiedzę i powoduje niedosyt tej wiedzy. Usuwając niejako w cień celową eksterminację duchowieństwa polskiego przez Niemców. Koniecznością, więc staje się poszerzenie tej wiedzy o losy duchowieństwa i kapelanów wojskowych więzionych i zamordowanych przez Niemców.

Zdając sobie sprawę z występujących braków, w wyniku skupienia się przede wszystkim na badaniach nad losami pomordowanego duchowieństwa na Wschodzie, siłą rzeczy odpowiedź na pytanie, Kim byli pomordowani kapelani? nie będzie pełna. Nie mniej jednak ta niepełna odpowiedź stanowi ważny przyczynek do wyciągnięcia wniosków ogólnych.

Na pytanie kim byli pomordowani kapelani postaramy się odpowiedzieć analizując biogramy księży kapelanów pomordowanych w Katyniu i w innych miejscach kaźni przez NKWD w 1940 roku. Wykorzystam w tym celu dane zamieszczone we wspomnianym już artykule „
Kapelani wojskowi II Rzeczypospolitej awansowani na kolejne stopnie wojskowe podczas uroczystości „Katyń pamiętamy, uczcijmy pamięć bohaterów” w dniach 9 - 10 listopada 2007 roku”. Z listy księży kapelanów przedstawionych w artykule wyłączę Ignacego Drabczyńskiego, który jak się wydaje nie był kapłanem ale bratem zakonnym, o czym świadczy jego wiek – 23 lata w 1939 r., zaś przepisy kościelne stawiały wymóg 24 lat życia do święceń kapłańskich. Do grona pomordowanych kapelanów dołączę natomiast ks. płk Kazimierza Suchcickiego zamordowanego w Katyniu, pominiętego podczas uroczystości awansowanych na wyższe stopnie 9-10 listopada 2007 r.

Według moich ustaleń w 1940 r. z rąk NKWD śmierć ponieśli następujący duchowni, więźniowie obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku (w kolejności alfabetycznej wg nazwisk): ks. Antoni Aleksandrowicz, ks. Edward Choma, ks. Mikołaj Cichowicz, ks. Józef Czemerajda, ks. Ignacy Drozdowicz, ks. Aleksander Dubiel, ks. Szymon Fedorońko, ks. Mieczysław Janas, ks. Mikołaj Ilków, ks. Józef Kacprzak, ks. Stanisław Kontek, ks. Władysław Masłoń, ks. Jan Mioduszewski, ks. Andrzej Niwa, ks. Edmund Nowak, ks. Włodzimierz Ochab, pastor Ryszard Paszko, ks. Władysław Plewik, pastor Jan Józef Potocki, ks. Józef Skorel, ks. Kazimierza Suchcicki, rabin Baruch Steinberg, ks. Bronisław Szwed, ks. Alfred Świrtun, ks. Czesław Wojtyniak, ks. Jerzy Wrazidło; ks. Władysław Urban, ks. Franciszek Zakrzewski i ks. Jan Leon Ziółkowski.

Biorąc pod uwagę lata życia należy stwierdzić, że kapelanami, którzy znajdują się na liście pomordowanych, to ludzie w sile wieku, którzy zdobyli duże doświadczenie życiowe i duszpasterskie. Lata życie dwudziestu ośmiu kapelanów zawierały się
w przedziale od 30 do 55 lat. Od tej grupy wiekowej odbiegał tylko pastor Ryszard Paszko, liczący 62 lata. Tak więc pomordowani znajdowali się w najbardziej twórczym i dynamicznym okresie swojego życia.

Wszyscy kapelani byli też czynni zawodowo po za pastorem Ryszardem Paszko. Biorąc pod uwagę staż zawodowy w duszpasterstwie wojskowym możemy dokonać podziału kapelanów na trzy grupy (I grupa – zatrudnieni w latach 1918-1928; II grupa – zatrudnieni 1929-1938, III grupa – kapelani na czas „W” zmobilizowani w 1939. Pierwszą i drugą grupę stanowią kapelani zawodowi natomiast trzecią grupę stanowią kapelani zmobilizowani w 1939 r. Pierwszą grupę, 11 osobową tworzą następujący duchowni: ks. Edward Choma (od 1918), pastor Ryszard Paszko (od 1918), ks. Czesław Wojtyniak (od 1919), ks. Antoni Alesandrowicz (1919), ks. Józef Skorel (1919), ks. Jan Ziółkowski (1919), ks. Edmund Nowak (1920) i ks. Władysław Urban (1920), ks. Szymon Fedorońko (1922) i ks. Alfred Świrtun (1921). Drugą grupę stanowią duchowni (4) przyjęci do duszpasterstwa wojskowego wojskowej w latach trzydziestych XX wieku : ks. Andrzej Niwa (1931), ks. Stanisław Kontek (1934), ks. Mikołaj Ilków (1935), i pastor Jan Józef Potocki (1935).

Trzecią grupę stanowią najmłodsi służbą powołani, czy też zmobilizowani w 1939 roku: ks. Mikołaj Cichowicz, ks. Ignacy Drozdowicz, ks. Mieczysław Janas, ks. Józef Kacprzak, ks. Józef Mikuszewswki, ks. Jan Mioduszewski, ks. Włodzimierz Ochab, ks. Bronisław Szwed, ks. Jerzy Wrazidło, ks. Józef Czemerajda, ks. Władysław Plewik i ks. Franciszek Zakrzewski: w sumie dwunastu lub trzynastu kapłanów (nie posiadamy danych dotyczących daty podjęcia służby przez ks. Władysława Masłonia. Z analizy danych wynika, że w ową grupę stanowili kapłani, przygotowywani na czas „W”. Przynajmniej dwóch z nich (ks. Jerzy Wrazidło i ks. Józef Czeremajda) zostało zmobilizowanych 28 kwietnia 1939 roku. Przed samą wojną (w sierpniu 1939) zmobilizowano ks. Jana Mioduszewskiego, zaś już po rozpoczęciu wojny ks. Mikołaja Cichowicza (2 IX 1939).

Wśród więzionych i zamordowanych kapelanów wojskowych znajdowali się kapelani zajmujący w strukturach duszpasterstwa wojskowego poszczególnych wyznań istotne stanowiska. I tak
spośród duchownych niekatolickich: pastor Ryszard Paszko w II RP był kierownikiem Wydziały Wyznań Niekatolickich, ks. Szymon Fedorońko – Naczelnym Kapelanem WP wyznania prawosławnego, pastor Jan Józef Potocki – szefem Głównego urzędu Duszpasterstwa Ewangelicko-Reformowanego w WP, rabin Baruch Steinberg – naczelnym Rabinem Wojska Polskiego, szefem Duszpasterstwa Wyznań Niekatolickich Armii „Kraków”. Spośród duchownych katolickich: ks. Kazimierz Suchcicki był dziekanem IV OK. Łódź, ks. Edmund Nowak piastował stanowisko szefa duszpasterskiego Armii Lublin, ks. Czesław Wojtyniak był kapelanem Brygady KOP „Nowogródek”, ks. Edward Choma – kapelanem garnizonu Radom, ks. Jan Leon Ziółkowski pełnił urząd proboszcza Parafii Wojskowej w Jarosławiu. Pozostali księża katoliccy pełnili inne urzędy kościelne.

Ta zarysowana dość ogólna charakterystyka w odpowiedzi na postawione pytanie, Kim byli pomordowani kapelani? pozwala stwierdzić, że była to grupa duchownych będących w sile wieku, dysponujących w zdecydowanej większości doświadczeniem duszpasterskim jak też mająca znaczne doświadczenie w funkcjonowaniu w strukturach sił zbrojnych.

Działania wojenne we wrześniu i na początku października 1939 r. był przyczyną przemieszczenia oddziałów Wojska Polskiego na szybko zmieniająca się linię frontu, ich odwrotu i przemieszczania się na wschód w kierunku koncentracji wojska na tzw. Przedmościu rumuńskim

17 września 1939 r. położył kres wszelkim planom obrony, czy też strategii przetrwania, by doczekać na pomoc sprzymierzeńców, gdyż tego dnia Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich wkroczył na wschodnie tereny Rzeczypospolitej zgodnie z tajnym porozumieniem Ribbentrop-Mołotow. Polskie oddziały w zdecydowanej większości nie podjęły walki a nieliczne które tą walkę podjęły wobec druzgocącej przewagi Armii Czerwonej musiały skapitulować w obliczu przewagi wroga. Rozbrojeni żołnierze i oficerowie byli kierowani do obozów jenieckich. Tam też po dokonaniu selekcji w wyniku decyzji Ławrientija Pawłowicza Beri Ludowego Komisarza Komisariatu Spraw Wewnętrznych ZSRR (NKWD) z 9 października 1939 wyłączono z masy jeńców m.in. oficerów i przekazano ich do obozów specjalnych w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku, w których to po za nielicznymi skierowanymi do obozu specjalnego w Griazowcu ponieśli męczeńską śmierć. Wśród żołnierzy polskich trafiających do obozów jenieckich znajdowali się także duszpasterze wojskowi. Kapelani w różnych okolicznościach stawali się jeńcami wojennymi.

Pastor Ryszard Paszko we wrześniu 1939 r. pozostawił rodzinę pod Warszawą i mimo iż nie podlegał już służbie wojskowej, dołączył do grupy żołnierzy będących bez oficera i objął nad nimi dowództwo, aby na ich czele uczestniczyć w walkach. Pod koniec września dostał się do niewoli sowieckiej w okolicy Zamościa. Był więziony w Putiwlu i Kozielsku. Ks. Szymon Fedorońko we wrześniu 1939 r. towarzyszył żołnierzom na froncie i tam został wzięty do niewoli. Ks. Nowak Edmund we wrześniu 1939 r znalazł się razem z Dowództwem DOK II na wschodzie, gdzie we Włodzimierzu Wołyńskim dostał się do niewoli sowieckiej. Ks. Edward Choma podczas kampanii polskiej spełniał posługę kapelana w 77. pułku piechoty 19 Dywizji Piechoty. Uwięziony przebywał w niewoli sowieckiej w obozie Starobielsku. Ks. Mikołaj Ilków Mikołaj, kapelan greckokatolickitowarzyszył żołnierzom w bitwach kampanii wrześniowej; uczestniczył w obronie Lwowa. 21 września 1939 roku został wzięty do niewoli przez Armię Czerwoną i więziony w obozach w Starobielsku i Kozielsku. Ks. Stanisław Kontek pełnił we wrześniu posługę duszpasterską w 22. Dywizji Piechoty Górskiej i trafił do obozu w Kozielsku.

Nieco więcej wiemy o okolicznościach wzięcia do niewoli ks. mjr. Jana Ziółkowskiego, proboszcz Parafii Wojskowej w Jarosławiu i kapelan 24 Dywizji Piechoty, dzięki relacji Jana Ziółkowskiego, elewa orkiestry wojskowej z Jarosławia, bratanka ks. Jana Ziółkowskiego. Oto fragment z tej relacji:

„Niedługo potem po południu 17 września 1939 r. napadła na nas sowiecka i ukraińska gwardia, znienacka ostrzelali od wschodu ogniem karabinów maszynowych i granatników, otoczyli czołgami i kawalerią. Zginęło bardzo dużo oficerów i żołnierzy. (…) Odebrano broń od Polaków, uformowano nas w grupy, z wozu nie pozwolono nic zabrać, ani plecaków, ani płaszczy, w czym byliśmy to tak poszliśmy do niewoli.
Razem z kapelan Ziółkowskim i grupą oficerów starszej rangi i dwoma podoficerami, pod konwojem kawalerzystów popędzono nas do Trembowli, dotarliśmy tam wieczorem. Wojsko Polskie całą noc było doprowadzane, było nas bardzo dużo.
Rano 18 września uformowano olbrzymią kolumnę jeńców, a potem pod konwojem popędzono nas do Kopyczyniec, gdzie na wieczór przyszliśmy bardzo zmęczeni i głodni. Grupę która z nami szła, powiększono o kilkunastu oficerów, oni przybyli do Trembowli w nocy z 17 na 28 września. (…).
Przed północą 18 września władowali nas do autobusów i przez Husiatyń oraz most pontonowy na rzece Zbrucz przewieźli nas, a także innych jeńców, na terytorium ZSSR. Jechaliśmy do pierwszego brzasku jakieś 3-4 godziny, już świtało i kazali wysiadać.
Teren ogrodzony drutami kolczystymi i naszą grupę skierowano do wielkiej stodoły, było tam w środku wielu jeńców i jeszcze upychali innych. Warunki w stodole były okropne, pełno oficerów, żołnierzy, ciasno i strasznie. Siedzieliśmy w stodole kilka dni.
Po tym czasie przyjechał sowiecki komisarz i nastąpiło rozdzielenie żołnierzy od oficerów, już wcześniej spisywano nazwiska, stopnie wojskowe i skąd kto pochodził, to znaczy gdzie mieszkał na stałe przed 1 września 1939 r.
Przyszła chwila, że rozstaliśmy się z moim stryjem, bo rozdzielił nas sowiecki funkcjonariusz. Ksiądz kapelan z tym funkcjonariuszem rozmawiał i porósł, żebyśmy zostali razem w niewoli, ale nic nie wskórał, musieliśmy się tam pożegnać i była to bardzo ciężka chwila. Nie przyszło mi do głowy, że to jest ostatnie spotkanie”.

Ks. Jan Ziółkowski został przeniesiony do obozu w Kozielsku i podzielił los innych duchownych wojskowych.

Duszpasterze wojskowi, którzy stali się jeńcami wojennymi podzielili los polskich żołnierzy. Według przybliżonych danych Rosjanie do niewoli w 1939 r. wzięli ok. 250 000 żołnierzy wszystkich stopni. Armia Czerwona przekazywała jeńców do punktów rozdzielczych, a następnie punktów zbornych (zwanych też zdawczo-odbiorczymi, których było 138). W punkach tych segregowano jeńców, rewidowano, oddawano dezynfekcji oraz dokonywano rejestracji i wstępnej selekcji. Następnie zaś wysyłano jeńców do jednego z obozów NKWD, których było osiem: w Ostaszkowie, Juchnowie, Kozielsku, Putywlu, Kozielszczyźnie, Starobielsku, Juży i Orankach. Pierwsze transporty do ośmiu takich obozów jenieckich wysłano 20 września 1939 r.

Obozy specjalne, do których należały obozy w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku zostały utworzone decyzją Biura Politycznego KC WKP(b) z 2/3 października 1939 r., który przyjął tzw. wniosek Komisji Żdanowa.

Rozkaz NKWD nr 001177 3 października 1939 r. określał jacy jeńcy zostaną zwolnieni oraz ustalał kategorię jeńców wojennych podlegających wysłaniudoobozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. W grupie jeńców, wysłanych do tych trzech obozów byli: oficerowie, wywiadowcy, kontrwywiadowcy, wyżsi urzędnicy państwowi i wojskowi, policjanci, żandarmi, prowokatorzy a także profesorowie, duchowni, lekarze, prawnicy, artyści i inni specjaliści.

Regulamin obozu dla jeńców wojennych wydany 23 września 1939 r. określał cel funkcjonowania tychże obozów. Ich zadaniem było przetrzymywanie jeńców wojennych, odseparowanie od okolicznej ludności, stworzenie reżimy uniemożliwiającego ucieczkę jeńców oraz prowadzenie na szeroką skalę akcji agitacyjno-propagandowej oraz kulturalnej.

Duszpasterze wojskowi różnych wyznań znajdowali się w trzech obozach: w Kozielsku, w Ostaszkowie i w Starobielsku. Podlegali oni takim samym rygorom i doświadczali takich samych warunków jak inni więźniowie.

Obóz w Kozielsku znajdował się w zabudowaniach klasztornych zwanych Pustelnią Optyńską, znajdujących się w pobliżu miasteczka Kozielsk. Obiekt składał się z kilku cerkwi i kilkunastu innych budynków. Otoczony był trzymetrowym murem obronnym i fosą. Obóz ten przez pewien czas (IX-X 1939 r.) funkcjonował jako obóz rozdzielczy. Przeprowadzone prace remontowe, w ramach przygotowania na przyjęcie oficerów, nie poprawiły wiele stanu obiektu, który był mocno zdekapitalizowany. Większość pomieszczeń była ogrzewana. Problemem było słabe zaopatrzenie w produkty żywnościowe.

Obóz w Ostaszkowie zaczął funkcjonować od 21 września 1939 r. Mieścił się on w obiektach karnej kolonii NKWD dla nieletnich i mieścił się w byłym klasztorze prawosławnym na wyspie Stołbny, ok. 10 km od Ostaszkowa. Jeńcy przebywali tutaj w fatalnych warunkach mieszkaniowych, obiekty był zatłoczone, istniały duże problemy z wyżywieniem; zły był stan sanitarny obozu. W zimie panowało przeraźliwe zimno bowiem pomieszczenia nie było ogrzewane, zaś temperatura przekraczała – 40° C.

Obóz w Starobielsku usytuowany został na terenie danego żeńskiego monastyru. Od 2 października 1939 r. funkcjonował on jako obóz specjalny do przetrzymywania w nim oficerów „od podpułkownika do generała, wysokich urzędników państwach i wszystkich pozostałych oficerów”. Obóz zajmował 22 budynki, w tym 16 było przeznaczonych dla więźniów. Na każdego oficera przypadało 1,5 m2 powierzchni mieszkalnej. Funkcjonowały także dwie przybudówki oraz piętro cerkwi mogące pomieścić 500 osób. Jeńców-generałów umieszczono oddzielnie, poza obozem, bez możliwości kontaktowania się z innymi. Trudne warunki sanitarne (brak przez pewien czas łaźni, pralni, instalacji wodociągowej, umywalek a ponadto właściwie urządzonych latryn i dołów na śmieci) powodowały pogorszenie kondycji fizycznej i psychicznej więźniów i zapadanie na różne choroby. Dzienny przydział żywności odbiegał daleko od ustalonej normy, brakowało jarzyn, zaś część produktów była rozkradana przez obsługę obozową.

Po przybyciu do obozu jeńców dokonywano ich ewidencji. Dokonywano jej zgodnie z procedurą zapisaną w piśmie Zarządu ds. Jeńców Wojennych z 21 października 1939 r. Każdy jeniec był sprawdzany na podstawie listy transportowej, wpisany do księgi rejestracyjnej. Zakładano dla niego kwestionariusz osobowy oraz kartę ewidencji ogólnej w dwóch egzemplarzach (z którego jeden wysyłano do Zarządu) oraz kartę ewidencji specjalnej. Zadaniem służb obozowych było rozpracowywanie poszczególnych grup więźniów. Do tego celu służyła odpowiednia ewidencja sporządzana wielekroć na różnych formularzach.

Więźniów poddawano wielu przesłuchaniom, które miały związek nie tylko z ewidencjonowaniem więźniów, ale także z operacją wywiadowczą, tzw. czekistowską. Celem tej akcji było gruntowne rozpoznanie środowiska więźniów, ich nastawienie do Związku Sowieckiego oraz możliwość pozyskania informatorów i kolaborantów.

Kapelani wojskowi byli poddawani tej samej, co inni procedurze, poddawani tym samym rygorom i ograniczeniom. Co więcej byli traktowani jako osoby szczególnie niebezpieczne, bo stanowiące zagrożenie ideologiczne dla rosyjskiego społeczeństwa.

Na podstawie zachowanych notatek znalezionych przy zamordowanych, z relacji nielicznych świadków, którym udało się przeżyć obozy oraz z raportów pisanych do przełożonych przez służby obozowe można w zarysie odtworzyć morale jeńców, ich życie religijne i kulturalne. Pomimo fluktuacji nastrojów, która w zależności od sytuacji wahała się od nadziei bliskiej spełnienia (na zwolnienie z obozu, interwencję Czerwonego Krzyża…) po zwątpienie i rezygnację (wywózka z obozów jeńców w nieznanym kierunku, zabieranie do transportu ciężko chorych…) jeńcom udało się wytworzyć poczucie wspólnoty, zachować godność i świadomość bycia Polakiem, polskim żołnierzem, funkcjonariuszem czy urzędnikiem państwowym. Akcja pozyskiwania informatorów i agentów przez władze obozowe przyniosła mierne rezultaty. I tak np. w obozie kozielskim sieć agenturalna liczyła zaledwie 20 osób, które informowały o działalności religijnej i patriotycznej oraz denuncjowała obozowych przywódców i aktywistów. Starszy politruk Aleksiejew w okresowych meldunkach pisał, że „oficerowie okazują uczucia patriotyczne, są religijni, nie kradną”.

W obozach zakazano obrzędów religijnych, umieszczania krzyży, zabroniono modlitwy wspólnej i indywidualnej. Meldował o tym komisarz obozu starobielskiego do Zarządu ds. Jeńców: „We wszystkich blokach wyjaśniano jeńcom wojennym «o zakazie [prowadzenia] w pomieszczeniach mieszkalnych wszelkich referatów, nabożeństw i innych obrzędów religijnych»”.

Jednak oficerowie i inni jeńcy modlili się, śpiewali głośno religijne pieśni bez względu na konsekwencje. Modlitwa odmawiana wspólnie, głośno podnosiła na duchu. Duchowni wypełniali swoje obowiązki modląc się, udzielając sakramentu pokuty, prowadząc duchowe rozmowy oraz celebrując nabożeństwa dla mniejszych czy większych grup.

Znane są przypadki sprawowania Mszy św. przez księży kapelanów. W obozie starobielskim 11 listopada 1939 r., w święto narodowe, ks. mjr Antoni Aleksandrowicz odprawił Mszę św.. Nie był to odosobniony fakt.

O zaangażowaniu duszpasterskim księdza kapelana mjr. Jana Ziółkowskiego w obozie w Kozielsku napisał w relacji S. Świaniewicz:

„… Jedynym księdzem, który nie został wywieziony w noc wigilijną był ksiądz Ziółkowski. Został on zamknięty w obozowym więzieniu, czyli „karcerze”, ponieważ władze stwierdziły jego uczestnictwo w nabożeństwach. (…). Ksiądz Ziółkowski był najbardziej zajęty w marcu 1940 r., czyli w okresie wielkanocnej spowiedzi katolików, wtedy miał do wyspowiadania setki jeńców. Widziało się go wtedy często, przechadzającego się z rozmaitymi oficerami we dwójkę, o rozmaitych porach dniach. Wiedzieliśmy, że są to takie rozmowy, którym nie należy przeszkadzać. Buła to naprawdę niezwykła forma spowiedzi, pod bacznym okiem „sowieckich wychowawców”. Ksiądz Ziółkowski odprawiał Mszę Świętą w wielkiej tajemnicy po rozmaitych kątach budynków obozowych i następnie udzielał Komunii Świętej. Nabożeństwo musiało być odprawione tak szybko, aby władze nie mogły zdać sobie sprawę, co się dzieję. Dla ogromnej większości jeńców była to ostatnia Komunia Święta”.

Także ks. mjr Franciszek Tyczkowski, ocalały więzień obozu w Starobielsku, w książce „Wspomnienia z pierwszej i drugiej wojny światowej w Polsce” (ukazała się Nowym Yorku w 1972 r.) wspomniał o Mszy św. którą celebrował w obozie:

„(…) Podczas rewizji wstępnej NKWD zabrało z moich walizek wiele cennych przedmiotów kultu, między innymi krzyż bardzo artystycznej roboty z relikwiami świętych, który dał mi biskup Władysław Bandurski.
Na pierwszą Mszę Świętą w początkach grudnia 1939 roku, zebrało się bardzo dużo oficerów. Od pierwszych chwil pobytu w obozie zacząłem uczyć swoich współtowarzyszy języka angielskiego”.

Władze obozowe starały się podkopać przekonania religijne więźniów poprzez kolportowanie pism ateistycznych („Bezbożni”, „Pismo agitatora”) i wyświetlanie filmów o tematyce antyreligijnej. Ta działalność nie przyniosła żadnego rezultatu, lecz wprost przeciwnie wzbudzała reakcje obronne. W Kozielsku np. podczas projekcji jednego takiego filmu zawierającego agresywną i brutalną scenę antyreligijną jeńcy na znak protestu opuścili salę.

„Wiara pozwalała przetrwać najtrudniejsze chwile w obozie”. To zdanie napisane przez Wandę Krystynę Roman i Jędrzeja Tucholskiego, autorów opracowania „Obóz w Starobielsku”, stanowią trafnie ujmują rolę życia religijnego w warunkach obozowych. Jest ono trafnym spostrzeżeniem odnoszącym się nie tylko do katolików, ale także do prawosławnych, ewangelików i Żydów. B. Młynarski w książce „W niewoli sowieckiej” ukazał, jak warunki życia obozowego, wspólne przeżywanie niebezpieczeństwo przyczyniło się do zaciśnięcia się relacji ekumenicznych:

„Jak wielką i potężną była potrzeba wspólnej modlitwy, dowodzi, że jeńcy wyznania mojżeszowego, protestanckiego, prawosławnego – masowo uczestniczyli w nabożeństwach katolickich, i przy końcu mszy, i po wysłuchaniu kazania, łączyli się w bratnim chóralnym śpiewie hymnów religijnych. W podobny sposób katolicy brali udział w nabożeństwach innych wierzeń”. 

Osoby duchowne były pierwszą grupą represjonowaną za swoją postawę religijną i patriotyczną. Dziesięciu duchownych przed Świętami Bożego Narodzenia 1939 r. zostało odizolowanych w Starobielsku od pozostałych jeńców i wysłanych do dyspozycji NKWD ZSRS do Moskwy. W tej grupie byli (w kolejności alfabetycznej): ks. mjr Antoni Aleksandrowicz, ks. mjr Edward Choma, ks. ppłk Szymon Fedorońko, ks. mjr Mikołaj Ilków, ks. mjr Stanisław Kontek, pastor mjr Jan Potocki, ks. płk Kazimierz Suchcicki, rabin mjr Baruch Steinberg, ks. mjr Władysław Urban oraz ks. mjr Franciszek Tyczkowski. Z Moskwy zostali oni przetransportowani do Kozielska i ostatecznie zginęli w Katyniu, za wyjątkiem ks. mjr. Franciszka Tyczkowskiego, który doczekał amnestii w 1941 r.

Kapelani wojskowi zostali poddani procedurze eufemicznie nazwanej przez NKWD „rozładowywania obozu”, która była taka sama jak dla innych więźniów danego obozu.

Procedura zagłady więźniów Kozielska odbywała się według g Janusza Zawodnego następująco: Oficer NKWD przechodził przez budynki zamieszkałe przez jeńców i wyczytywał nazwiska. Wyczytani oddawali administracji obozowej otrzymane wyposażenie. Więźniów poddawano dokładnej rewizji, po czym byli oni odwożeni ciężarówkami na stację kolejową do Kozielska. Zamkniętymi wagonami więźniowie jechali do stacji Gniezdowo poprzez stację Smoleńsk. Przy zamordowanym Janie Bartysie znaleziono podczas ekshumacji notatkę napisaną na tej końcowej stacji: „Właśnie przyjechaliśmy do stacji Gniezdowo i widzę NKWD-zistów rozstawionych od stacji aż po linię lasu”.

Jeńców wysadzano na stacji Gniezdowo w małych 20-30 osobowych grupach, ładowano do czterech autobusów i wywożono na miejsce egzekucji, do Lasu Katyńskiego. Prawdopodobnie gdzieś „na polanie” jeszcze raz rewidowano jeńców, krępowano ich ręce i przyprowadzano na skraj wcześniej wykopanych „dołów śmierci”. Skazańców zmuszano do wejścia do dołów i położenia się na zabitych lub konających i wtedy przykładano im do głowy rewolwer i oddawano śmiertelny strzał. Według niektórych jeńców zmuszano do uklęknięcia na skraju grobu, po czym zabijano ich w opisany sposób.

Według niektórych historyków część więźniów była mordowana w małym, piwnicznym pomieszczeniu w więzieniu NKWD w Smoleńsku. Więźniów przyprowadzano pojedynczo do tego pomieszczenia, ich głowy kładziono na brzegu studzienki kanalizacyjnej i strzelano w potylicę lub w skroń. W taki sposób miała zginąć część duchownych.

W Katyniu (lub w Smoleńsku) zginęli (podaję w kolejności alfabetycznej a nie według chronologii straceń – uwaga Z.K.): ks. Antoni Aleksandrowicz, ks. Mikołaj Cichowicz, ks. Edward Choma, ks. Szymon Fiedorońko, ks. Mikołaj Ilków, ks. Stanisław Kontek, ks. Andrzej Niwa, ks. Edmund Nowak, pastor Jan Potocki, rabin Baruch Steinberg, ks. Kazimierz Suchcicki, ks. Władysław Urban i ks. Jan Ziółkowski.

W obozie w Ostaszkowie droga skazanych na śmierć wyglądała według rekonstrukcji historyków następująco: rano wyczytywano skazanych, którzy odnosili sienniki do cerkwi i tam w sali byli poddawani rewizji. Więźniów ustawionych w czwórki wyprowadzano z obozu, a następnie pocięciem przewożono do stacji w Kalininie (dzisiaj to miasto nazywa się Twer). Następnie karetką więzienną przewożono ich do Zarządu Obwodowego NKWD i trzymano do zmroku w celach, w podziemiach budynku. Rozstrzeliwania rozpoczynano wieczorem a kończono o świcie. Skazanych przyprowadzano do jednego z pomieszczeń piwniczych (tzw. czerwonego kącika), sprawdzano personalia, przeprowadzano do celi śmierci wyłożonej wojłokiem i tam mordowano strzałem w tył głowy. Zwłoki wynoszono na dziedziniec i układano w samochodach ciężarowych. O świecie samochody w kolumnie ruszały do odległej o 32 km. miejscowości Miednoje. Zwłoki zrzucano do przygotowanego dołu o głębokości trzech-czterech metrów, poczym koparka zasypywała jamę i przygotowywała wykop na następny dzień.

Rozstrzeliwania więźniów z obozu w Ostaszkowie trwały od 4 kwietnia do 22 maja 1940 roku.

W Kalininie (obecnie Twer) zostali zamordowani następujący kapelani (według kolejności alfabetycznej nazwisk, a nie według chronologii): ks. Aleksander Dubiel, ks. Mieczysław Janas, ks. Józef Kacprzak, ks. Władysław Masłoń, ks. Józef Mikuczewski, ks. Jan Mioduszewski, ks. Włodzimierz Ochab, Pastor Edward Paszko, ks. Józef Skorel, ks. Bronisław Szwed, ks. Czesław Wojtyniak i ks. Franciszek Zakrzewski. Zostali oni pochowani w zbiorowych mogiłach w Miednoje.

Egzekucje więźniów z obozy w Starobielsku trwały do 5 kwietnia do 12 maja 1940 r. i miały następujący przebieg:
Jeńców, których nazwiska figurowały na liście danego dnia przewożono koleją na Dworzec Południowy w Charkowie. Tam zabierano jeńcom walizki, zdejmowano płaszcze i pasy. Przed egzekucją wiązano ręce sznurkiem. Z dworca przewożono jeńców więźniarką tzw. „czornym woronem” do więzienia NKWD przy ul. Dzierżyńskiego w Charkowie, które było miejscem kaźni. Egzekucji dokonywano nocą. Rozstrzeliwano jeńców pojedynczo, w celi pozbawionej okien, z pistoletów „Nagantów”. Strzały były oddawane z przystawienia lub z bezpośredniego pobliża. Osoby źle postrzelone dobijano dodatkowym strzałem, niekiedy uśmiercano uderzeniem kolby. Ciała ładowano na ciężarówki. Zwłoki grzebano w strefie leśno-parkowej, na terenie resortu spraw wewnętrznych, ok. 1,5 km. od wsi Piatichatki.

W Charkowie zginęli w kolejności alfabetycznej według nazwisk: ks. Józef Czemerajda, ks. Ignacy Drozdowicz, ks. Władysław Plewik, ks. Alfred Świrtun i ks. Jerzy Wrazidło.

Historycy zadają sobie pytanie dlaczego polscy jeńcy wojenni przetrzymywani w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku musieli zginąć. Pojawiają się następujące odpowiedzi:
1) Jeńcy zostali zaklasyfikowani jako wrogowie klasowi, zaś ci byli w ZSRS (Związek Socjalistycznych Republik Sowieckich) eliminowani wszelkimi metodami uznanymi za skuteczne; powszechnie była stosowana kara śmierci.
2) Nienawiść wobec wojskowych wynikała z motywów zemsty za przegraną przez Rosję wojnę z Polską z lat 1919-1920. Na taki motyw, według Natalii Lebiediewej, ma wskazywać pytanie w kwestionariuszu wypełnianym przez jeńców dotyczącym jego udziału w tej wojnie.

Kapelani byli zarówno duchownymi, jak i wojskowymi. Dlatego też traktowano ich jako szczególnie groźnych dla systemu wrogów klasowych. Ich śmierć wynikała także z motywu pogardy dla wiary katolickiej, a jest to jedna z ważniejszych przesłanek męczeństwa pojętego w kategoriach Kościoła katolickiego. Dlatego też wydaje się być zasadnym postulowanie przez pewne kręgi społeczne rozważenia rozpoczęcia etapu informacyjnego pomordowanych księży kapelanów Kościoła katolickiego. Taki postulat (na razie nieformalny, z racji braków w dokumentacji) wysunęło Stowarzyszenie Rodzina Katyńska, w piśmie, datowanym na 17 grudnia 2009 r., wysłanym do ks. dr. Zdzisława Jancewicza z Ośrodka Dokumentacji Kanonicznej Męczenników Wschodu, w Drohiczynie. Jest rzeczą oczywistą, ze wspomniany postulat może dotyczyć jedynie tych, którzy należeli do Kościoła katolickiego.

W stosunku do jeńców wojennych ZSRS nie respektował międzynarodowych umów normujących sprawy jeńców wojennych. Uniemożliwiał zwracanie się jeńców do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, a takie postulaty ze strony uwięzionych niejednokrotnie były wysuwane. Grupa lekarzy i farmaceutów z obozu kozielskiego domagała się respektowania konwencji genewskiej odnośnie traktowania personelu medyczne.

Jak pisze T. Płoski w rozprawie: „Duszpasterstwo w Wojsku Polskim. Studium prawne z uwzględnieniem praw człowieka i prawa humanitarnego” „już w najstarszych dokumentach prawa wojny można odnotować dążenie, by kapelani byli traktowani jako osoby neutralne”. W dokumentach sprzed II wojny światowej deklarowano, by kapelani nie byli traktowani jako więźniowie wojenni. Jeśli jednak kapelani stawali się jeńcami wojennymi strony zobowiązywały się do umożliwienia swobodnego wykonywania przez nich obowiązków duszpasterskich wobec pozostałych jeńców wraz z obowiązkiem uwolnienia ich od zadań niewynikających bezpośrednio z powinności religijnych. Prawa te w stosunku do kapelanów wojskowych zostały pogwałcone.

Świadectwa, relacje i dokumentów wskazują na ożywione życie religijne polskich jeńców wojennych. Wojskowi nie podporządkowali się nakazowi eliminacji praktyk religijnych w obozie, modlili się wspólnie, w miarę możliwości uczestniczyli w nabożeństwach i Mszach św. celebrowanych w konspiracji, przystępowali do spowiedzi św. i do Komunii św. Zachowywali chrześcijańskie praktyki związane ze Świętami Bożego Narodzenia (dzielenie się opłatkiem, śpiew kolęd) oraz ze Świętami Wielkanocnymi (poświęcenie pokarmów). Daje to dobre świadectwo trwałej chrześcijańskiej formacji, która w pewnej mierze była także zasługą kapelanów formujących sumienia i wrażliwość żołnierską.

Władze Federacji Rosyjskiej będącej sukcesorem ZSRR i wcześniejszej ZSRS nie chcą uznać, że morderstwo więźniów z obozu Kozielska, Ostaszkowa i Starobielska było zbrodnią ludobójstwa. Wieloletnie starania Rodzin Katyńskich, by zbrodnię katyńską Federacja Rosyjska uznały za zbrodnię w kategoriach prawa międzynarodowego, jak dotąd nie przyniosły rezultatu.

W kazaniu wygłoszonym 13 kwietnia 2008 r. podczas Mszy św. polowej na Placu Krasińskich z okazji Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskie Biskup Polowy Wojska Polskiego gen. dyw. prof. dr hab. Tadeusz Płoski wyraził owo oczekiwanie polskiego społeczeństwa wobec Rosji:

„Polacy oczekują od Rosji uznania zbrodni katyńskiej za zbrodnię przeciwko ludzkości, za zbrodnię ludobójstwa, bo taką właśnie była. Osądzenie tej zbrodni, a nie umorzenie przez Rosję śledztwa katyńskiego w 2004 roku z powodu przedawnienia, tak jakby była to zbrodnia kryminalna (nieprzekazanie polskiej stronie pisemnego uzasadnienia), powinno leżeć także w interesie Rosjan, którzy przecież stanowili największą liczbę ofiar zbrodni stalinowskich w latach 1917-1956. Oczekujemy też, że poznamy inne, nieznane jeszcze miejsca kaźni Polaków, poza Katyniem, poza Miednoje, Piatichatkami, Kuropatami czy Bykownią. Zgodnie z naszą wiarą, naszym pomordowanym braciom należą się mogiły”.

Jako naród mamy prawo do poznania wszystkich aspektów zbrodni katyńskiej, zaś jako duszpasterstwo wojskowe prawo do poznania tragicznych dziejów kapelanów wojskowych zamordowanych przez NKWD na wiosnę 1940 roku.

Istnieje konieczność prowadzenia dalszych badań historycznych dotyczących księży kapelanów. Mimo wszystko opracowane dotąd biogramy są mało szczegółowe i encyklopedyczne. Istnieje potrzeba zebrania świadectw już zapisanych i opublikowanych. Należy przebadać archiwa diecezjalne i zakonne tych diecezji i zakonów, z których wywodzili się kapelani. 

Zadaniem duszpasterstwa wojskowego będzie także popularyzacja kapelanów, którzy zostali zamordowani w 1940 r. Wiedza na ten temat jest bowiem znikoma, nawet wśród samych księży kapelanów.

Należy także podjąć starania o mianowanie na wyższy stopień ks. płk. Kazimierza Suchcickiego. Nie znalazł się on na liście awansowanych podczas uroczystości „Katyń pamiętamy - Uczcijmy pamięć bohaterów”, która odbyła się 9 i 10 listopada 2007 r. Był kapelanem wojskowym począwszy od 1919 roku. Pełnił funkcję m.in. dziekana OK Nr IV Łódź. Towarzyszył żołnierzom na froncie we wrześniu 1939 r. Był jeńcem obozu w Starobielsku. W grudniu 1939 r. został przewieziony do Moskwy, a następnie na wiosnę 1949 do obozu w Kozielsku. Został zamordowany w kwietniu 1940 r. w Katyniu. Zgodnie z przyjętymi regułami mianowania określonymi przez Prezydenta RP powinien otrzymać stopień generała brygady.

I na koniec jeszcze jedno pytanie, na kanwie zainteresowania losami kapelanów kampanii polskiej 1939. Czy i na ile duszpasterstwo wojskowe jest przygotowane organizacyjnie na wypadek agresji z zewnątrz, wybuchu wojny i konieczności roztoczenia opieki duszpasterskiej nad żołnierzami przebywającymi na froncie?


Bibliografia (wybór)
Amor Patriae Nostra Lex. Losy funkcjonariuszy i żołnierzy polskich formacji granicznych w czasie II wojny światowej i okresie powojennym, pod red. A. Gosławskiej-Hrychorczuk, Warszawa-Kętrzyn 2008, s. 45-63.

Czugajewski R., Kietliński H., „Rudy” kapelan Czerniakowa bł. ks. Józef Stanek SAC, Ząbki 2004.

Frątczak W., Straty personalne diecezji włocławskiej w czasie II wojny światowej w: „Kronika Diecezji Włocławskiej”, Włocławek 1992, s. 173-174.

Gajowniczek Z., Gronek B., Więźniowie Ostaszkowa, [w:] Mednoje. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, oprac. Z. Gajowniczek, B. Gronek i inni, t. 1, Warszawa 2006, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, s. XI-L;

Jaworski Z., Nawrot D., Błogosławiony ks. kmdr ppor. Władysław Miegoń pierwszy kapelan Marynarki Wojennej RP, Warszawa 1999; D. Nawrot, R. Rychter, Ksiądz Władysław Miegoń, Gdynia 2006.

Kapelani wrześniowi
. Służba duszpasterska w Wojsku Polskim w 1939 r, Dokumenty, relacje, opracowania, pod red. W.J. Wysockiego, Warszawa 2001.

Katyń. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, pod red. J. Snitko-Rzeszut, Warszawa 2000, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Kępa Z., Ordynariat Polowy w Polsce w latach 1991-2007 [w:] Informator Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego 2007, s. 173-199,

Ksiądz Ziółkowski ost6atni kapelan z Kozielska. Biografia, oprac. Z. Jastrzębiec-Peszkowski, B. Ziółkowska-Tarkowska, S.Z. Zdrojewski, Warszawa-Łódź   2003.

Młynarski B., W niewoli sowieckiej, Londyn 1974.

Płoski T., Duszpasterstwo w Wojsku Polskim. Studium prawne z uwzględnieniem praw człowieka i prawa humanitarnego, Olsztyn 2006, s.71.

Roman W.K., Tucholski J., Obóz w Starobielsku, [w:] Charków. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, oprac. J. Ciesielski, Z. Gajowniczek, i inni, Warszawa 2003, s. XI-LVI.

Tarkowska B., Kapelan Ziółkowski. Droga do Katynia (maszynopis).

Wysocki W.J., Żak A.C., Błogosławiony ks. kpt. rez. Franciszek Dachtera, [w:] Kapelani wrześniowi. Słuzba duszpasterska w Wojsku Polskim w 1939 r. Dokumenty, relacje, opracowania, praca zbiorowa pod red. W.J. Wysockiego, Warszawa 2001, s. 136-140.

Zawodny J.K., Zbrodnia katyńska, [w:] Katyń. Księga Cmentarna Polskiego Cmentarza Wojennego, pod red. J. Snitko-Rzeszut, Warszawa 2000, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, s. s. XI-LI.

Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów, oprac. J. Mackiewicz, uzup. Z. Stahl, Londyn 1968.

Ziółkowska-Tarkowska B., Katyńczyk AM 487. Wspomnienie o księdzu kapelanie Ziółkowskim, Warszawa 2004.

Ks. płk dr Zbigniew Kępa
 
ORDYNARIAT-FB
Nasza Służba 18/2017
Informator
Diecezji Polowej

Copyright © Kuria Polowa WP 2004 - 2017
ul. Tokarzewskiego-Karaszewicza 4; 00-911 Warszawa 62
tel. c. (0-22) 826-05-68; w. 261-87-31-93; fax c. (0-22) 826-93-37
e-mail: opwp@ron.mil.pl;